|
Pochodząca z Łużnej Anna Wojna z ULKS Lipinki marzy o igrzyskach olimpijskich.
Kilka dni temu pochodząca i mieszkająca u Łużnej 23-letnia Anna Wojna zdobyła kolejny tytuł mistrzowski w biegach. Na dystansie 3 km w biegach przełajowych wywalczyła tytuł Akademickiego Mistrza Polski. To tylko wycinek z dotychczasowej kariery utalentowanej zawodniczki reprezentującej mały wiejski klub sportowy ULKS w Lipinkach. Droga do kariery złotej Ani nie była łatwa, ale jeżeli dalej będzie rozwijać się w tym kierunki, to kto wie, czy z czasem nie będziemy mieli kolejnej reprezentantki na olimpiadzie. W rodzinie Ani nikt nie biega. A rodzinę ma dużą, trzech braci – Marcina, Łukasza, Piotra, oraz trzy siostry – Kingę, Dominikę i Urszulę. Piotr i Danuta Wojnowie są szczęśliwymi rodzicami.
Biegi trenuję od około pięciu lat, czyli wcale nie tak długo. Ale za bieganiem przepadałam od dzieciństwa. Namówiła mnie do niego koleżanka Violetta Kołodziejczyk – wspomina Anna Wojna. Trenerem Ani jest Tomasz Świerzowski, nauczyciel WF w SP w Lipinkach. Dzisiaj jego wychowankowie zdobywają medale w zawodach ogólnopolskich i startują z powodzeniem na arenie międzynarodowej. Ania to bardzo utalentowana zawodniczka. Ma przed sobą przyszłość. Już po pierwszych kontaktach wiedziałem, że będzie dobrze biegać i tak się też stało. Dużo trenuje, jest pracowita i bardzo skromna- mówi trener ULKS Lipinki Tomasz Świerzowski.
Wójt gminy Łużna o utalentowanej biegaczce dowiedział się od trenera Świerzowskiego. Pamiętam, jak o wynikach Ani powiadomił mnie trener Tomasz. Nie wiedziałem, że w Łużnej jest taki talent. Szkoda tylko, że nie biega w naszym, łużniańskim klubie – mówi Kazimierz Krok, wójt gminy Łużna. Ania, owszem, mogłaby biegać w łużniańskim klubie, gdyby istniał klub lekkoatletyczny. W gminie zawodniczka nie może rozwijać swoich zdolności. Ukończyła w ubiegłym roku studia licencjackie na Uniwersytecie Rzeszowskim w kierunku wychowania fizycznego.
- Po ukończeniu studiów chciałam podjąć pracę w szkole podstawowej. Wysłałam dokumenty do szkół w Szalowej, w mojej rodzinnej Łużnej i w Stróżach. Niestety, nigdzie nie mieli miejsca dla mnie. Chciałabym w przyszłości zostać trenerką, a jeżeli się nie powiedzie, to myślę o zdobyciu dyplomy fizjoterapeutki – mówi akademicka mistrzyni Polski. Aż dziw bierze, że mistrzyni Polski nie chcą zatrudnić w gorlickich szkołach. Wiadomo, że sytuacja w szkolnictwie jest wszędzie trudna i do zatrudnienia nowych nauczycieli brakuje wakatów, ale jeżeli takie będzie podejście, to pewno z czasem mistrzyni Polski zrezygnuje z chęci pracy w naszym lokalnym środowisku. Doraźnie biegaczkę wspierają lokalne samorządy. Najgorsze jest to, że mistrzyni musi pisać podania o stypendium do lokalnych samorządów.
Jeśli zdobędę jakiś tytuł to do miesiąca czasu muszę złożyć podanie o stypendium. Jeżeli zapomnę lub przeoczę termin, to stypendium nie dostanę. Jestem wdzięczna wójtowi gminy Lipinki, który mimo że nie musi, wspiera mnie finansowo – wyjaśnia biegaczka. Ania, jak przystało na prawdziwą lokalną patriotkę, nie myśli o zmianie klubu, chce nadal występować w barwach ULKS Lipinki.
Biegaczka posiada pierwszą klasę sportową w biegach na 1500, 3000, 5000, 10 000 i 3000 metrów z przeszkodami oraz II klasę sportową na dystansie 800 metrów.
artykuł został opublikowany w dodatku do "Gazety Krakowskie" z dnia 15-05-2009 |